niedziela, 12 listopada 2017

WARSZTAT W IZRAELU

  
Powiem szczerze: bardzo lubię kiedy jest u mnie porządek na blogu. Posty są tematycznie poukładane w sensownej kolejności. Tego nauczyłam się na jodze, że wszystko powinno mieć swój początek, środek i zakończenie. Inaczej robi się chaos. Jednak przed chwilą dostałam kartę ze zdjęciami od męża mojej uczennicy - Jarka Korbika, który robił nam zdjęcia non-stop przez ostatnie 3 dni. Złapał nas w tak fajnych ujęciach, że byłoby grzechem nie podzielić się tym z Wami :) Olbrzymie podziękowania dla niego za czas, cierpliwość i chęci ( W sumie kolega w trakcie jogi mógł leżeć, opalać się i ładnie pachnieć, ale wybrał inaczej) Toda raba - znaczy "dziękuję" po hebrajsku 🙏😊
Pozdrawiam ciepło
Miss Joga
W sumie ten cały chaos w zdjęciach chyba nie jest taki zły... ;)

Nasze selfi w Jerozolimie


Kiedy Karolina dociska nauczyciela ;)



Trójki nad Morzem Martwym


Barki w tel-Avivie




 Moje Asy!!!!!



PS. Na dłuższe podsumowanie potrzebuję chwili, bo jak skomentował to dzisiaj jeden z moich uczniów „lecę już na ostatnich oparach”

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza