sobota, 12 sierpnia 2017

ZEN


Wczoraj rozpoczęłam warsztat jogi w Wojanowie na który przyjechała moja przyjaciółka z Lizbony.  Jako, że zaczęliśmy 1,5 godzinną sesją wieczorem, dzisiaj były prawie 2 godz jogi z samego rana, potem obowiązkowy basen, masaże i sauna (jak przystało na warsztacie Jogi w Spa 👍) to atmosfera chillout’u była już lekko odczuwalna. No więc siedzimy w Jacuzzi i widzę, że Moni od dłuższej chwili się nie odzywa ( a do małomównych i cichych istot na pewno nie należy 😉), jest taka jakaś dziwnie spojona, to pytam: „Monica, are you all right?”, - „Yes” odpowiedziała, więc jest chyba dobrze 😀 -„How do you feel?” Nadal drążę temat, żeby mieć pewność, że mi tu zaraz nie zemdleje w tym basenie, 
- „I feel ZEN...” 😂😂😂 😻
No i to magiczne słowo Zen, już chyba na stałe wejdzie do mojego jogowego słownika, gdyż zawiera zapewne wszystko to co w tym momencie Monica czuła, ale że to był ZEN, to nie miała potrzeby, aby się nad tym rozwodzić i tylko delektowała się tym bosko-magicznym stanem😊 Szczerze pisząc to bardzo rzadko zdarza mi się odczuwać aż tak duże wyciszenie, a już podczas normalnego tygodnia pracy (joga, dzieci, joga, dzieci, joga, joga 🙈) jest to praktycznie awykonalne. Może dlatego ten warsztat jogi w Spa mnie tak zauroczył bo tu nie trzeba nic, jest bowiem: joga, natura, jedzonko, basen, spa, sen i Zen. I oby tak już do końca weekendu pozostało…😉
Życzę Wam ZEN 🙏
Miss Joga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz