środa, 14 czerwca 2017

DUBAJ DZIEŃ 1

Yoga people on #BurjKhalifa 😎💪😂





Coś Wam powiem. Przed wyjazdem słyszałam różne historie na temat Dubaju. A że lepiej nie lecieć bo nas porwą, że to „betonowe”miasto i nie ma tam co oglądać i że podczas Ramadanu nie napijemy się kawy ani nic nie zjemy bo to jest zabronione. No więc chcę obalić te stereotypy.

Po pierwsze: Dubaj jest drugim najbezpieczniejszym krajem na świecie po Norwegii. Po drugie: Jak już tutaj coś robią czy budują to musi być Naj. Dotyczy to nie tylko najwyższego budynku na świecie, największego auta czy pierścionka (który waży jedyne 64 kg), ale przede wszystkim najlepszych z najlepszych architektów XXI wieku! Tutaj cokolwiek oglądamy budynki, wieżowce, nawet centra handlowe, są to tak genialnie zaprojektowane obiekty pod każdym względem, tak przemyślane, wysmakowane, że aż miło oko nacieszyć połączeniem nowoczesności i nie bójmy się tego słowa użyć - przepychu. Oczywiście nie uważam, aby to było miasto dla mnie do życia na stałe czy nawet na wakacje, ale przyjechać tu i zobaczyć, poznać, doświadczyć 42 stopni ;) na pewno warto. A tak przy okazji, w tej największej galerii na świecie o powierzchni 1 124 000 metrów kwadratowych unosi się niesamowity orientalny zapach. Ale nie taki, że wchodzisz tam płaczesz i się dusisz a łzy Ci lecą ciurkiem, tylko taki jakbyś właśnie czuł wyjątkowo dobre perfumy o niepowtarzalnej woni, które łagodzą Twoje zmysły, bardzo , bardzo przyjemne uczucie… No i po trzecie: jako, że ja kawosz jestem to o godzinie 15 już mnie nosiło, więc udałam się do Costa Coffe. Była cała zasłonięta parawanem. Kawa latte średnia  kosztuje tu 17 zł ( taniej niż na lotnisku w Katowicach!) i do tego mieli jeszcze mleko migdałowe. Jednak nie mogłam jej wypić w miejscu publicznym z uwagi na Ramadan. Dostałam ją ładnie zapakowaną w papierową torebką i z komentarzem „tylko na wynos”. Oczywiście z tym też nie było problemu, gdyż było to jak najbardziej do ogarnięcia. 

Potem poszliśmy zwiedzać akwarium gdzie rekiny i krokodyle były dosłownie na wyciągnięcie ręki. Wychodząc zobaczyliśmy wydzieloną za parawanami przestrzeń. Okazało się, że tam są wszystkie restauracje i kuchnie świata i to otwarte! Mało tego, można tam jeść za dnia i nie trzeba czekać głodnym do zachodu słońca! Serio, serio :) Tyle, że dostaje się jedzenie w pudełku take away, gdyż tak nakazuje ich kultura…
Aha i jeszcze jedno. Wszyscy tutaj są dla nas przemili. Nie mili czy uprzejmi, po prostu szczerze z serca i z uśmiechem są przesympatyczni, odpowiadają nam na wszystkie pytania bez cienia problemu i irytacji. I tak jest tutaj na każdym kroku... To tyle apropo's mitów dotyczących Dubaju.
Reasumując: pierwszy dzień był ciekawy i wszyscy jesteśmy bardzo pozytywnie i mile zaskoczeni. Wierzę, że jutro będzie tak samo albo i jeszcze lepiej. 
Miłego wieczoru ( tu już w sumie noc)
Miss Joga


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza