sobota, 1 kwietnia 2017

LOVE MY JOB

A tymczasem we Wrocławiu…. 



Niedawno zakończyła się pierwsza sesja jogi z 2-dniowego warsztatu gdzie motywem przewodnim było założenie nogi za głowę. Udział brali wszyscy: początkujący, praktykujący i zaawansowani. Jednak to nie główna pozycja była celem samym w sobie. 
To czego chciałam dzisiaj nauczyć moich uczniów to umiejętność poddawania się ciała, cierpliwość na macie i pokora. W jodze jak wiecie nie ma drogi na skróty, trzeba każdą asanę, każdy mięsień, wydłużenie kręgosłupa setki razy przepracować aby pójść dalej, a założenie nogi za głowę jest krótko pisząc trudne. To tak jak przerzucenie się z zabawy na oślej górce od razu na K2. Wiele  czynników składa się na ten jeden ruch i opiszę je wszystkie, ale dopiero jutro gdyż właśnie gasnę 😉 
Powiem Wam tylko jedno. Jestem bardzo, bardzo dumna z moich podopiecznych! Nie dlatego, że finalnie większość z nich się pooplatała, ale dlatego, że dali dzisiaj z siebie wszystko zachowując jednocześnie uważność w pozycjach i zdrowy rozsądek. Nikt nie robił nic na siłę chociaż czasy w asanach były zabójcze i wysiłek energetyczny był w mojej ocenie niemały. Pod koniec sesji wszyscy byli padnięci ( dosłownie i w przenośni 😂), ale non-stop uśmiechnięci😀👍💪. To chyba dobrze, prawda? 
Odpoczynku, dużo odpoczynku dzisiaj Wam życzę
Miss Joga



legginsy oczywiście z Yoga Bazar 


ps. Jutro jak naładuję baterię zamieszczę obszerniejszą relację i zdjęcia:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz