czwartek, 16 marca 2017

W MOIM WIEKU

„W moim wieku:
Martwić się - niebezpiecznie.
Denerwować się - niezdrowo.
Ufać - głupio.
Bać się - za późno”

Nie wiem ile masz lat, ale jak mówi stare przysłowie: „Mamy tyle lat, na ile się czujemy” Więc zakładam Moi Drodzy jogini, że czujecie się dzisiaj jak rześkie osiemnastki ;) A skoro jesteśmy tacy piękni i młodzi, to możemy poszaleć i porozciągać mięśnie czworogłowe w innym wariancie niż zazwyczaj. 
Kiedy wczoraj na zajęciach robiłam Supta virasane z moimi uczniami zauważyłam, że część z Was odczuła tą pozycję nadzwyczaj dotkliwie. Po polsku: bolało jak diabli. Well, musimy pamiętać, że proces „rozciągania mięśni” i „otwierania ciała” to nie jest tydzień czy miesiąc, nawet jeżeli bardzo tego chcemy. Tutaj nie da się zrobić nic na skróty. W zależności od naszych predyspozycji, napięć, stresów i charakteru pracy jaki wykonujemy to mogą być nawet lata. Bądźcie dla siebie łagodni proszę. Nie zajeżdżajcie ciała po to tylko, żeby zrobić tą jedną konkretną asanę. Ja tak kiedyś robiłam i nabawiłam się poważnej kontuzji barku. Nie idźcie tą drogą, bo naprawdę nie warto. Dajcie sobie tyle czasu, ile potrzebuje Wasze ciało. Nie rozglądajcie się po sali porównując do innych, bo wtedy tracicie cenny czas i energię, którą możecie poświęcić np. na rozciąganie czwórek. Zatem, żeby pójść dzisiaj krok dalej to: stańcie na głowie, ustawcie się na odległość ok 15 cm od ściany ( oczywiście jest ona względna, możecie się przysuwać i odsuwać), wejdźcie do Sirsasany i po prostu zróbcie Virasanę. Następnie postarajcie się łopatki pchać w przód (tam gdzie patrzycie) a pośladki do ściany, czyli w przeciwnym kierunku. Jest to o tyle wygodne, że sami regulujecie sobie na ile chcecie rozciągnąć  dzisiaj uda, gdyż ciężar Waszego ciała spoczywa w tym układzie na barkach a nie na nogach, więc jest pozornie troszkę łatwiej. A jednocześnie robicie wygięcie, które jest całkiem przyjemne. A jeśli ktoś czuje niedosyt i chce jeszcze zintensyfikować sobie pracę to wystarczy podnieść głowę nad podłogę. Ot taki wariancik na czwartkowe popołudnie…
Serdeczności
Miss Joga

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza