wtorek, 3 maja 2016

PODSUMOWANIE


No i wróciliśmy z Amsterdamu. Nie ukrywam, że pogoda nie była wymarzona, ale nie narzekaliśmy. Praktycznie zwiedziliśmy wszystko co chcieliśmy i pomimo zimna, problemów z ogrzewaniem czy z oponą w aucie, zachowaliśmy jak zwykle pozytywne nastawienie. Wszystko dobre, co się dobrze się kończy :) Chciałabym w tym miejscu bardzo podziękować naszej Kice i jej siostrze Tosi, dzięki którym mieliśmy możliwość zakwaterować się praktycznie w centrum miasta. Dzięki tym dwóm niesamowitym dziewczynom cała nasza wycieczka śmiała się non stop, wiedziała gdzie co kupić, jak dojechać i jak skorzystać z uroków Holandii. Kika, Tosia - dziękujemy z całego serca :)

Kiedy wracaliśmy padło pytanie: Kto, co zrobił na warsztacie czego nie robił nigdy wcześniej (w kontekście jogowym oczywiście). Dla kilku osób był to pierwszy raz kiedy stały w mostku 30 sekund z jedną nogą w górze na dwie strony lub podniosły się w Dandasanie nad matę ( czyli siedzisz prosto i unosisz nogi i pośladki nad podłogę). Miło obserwować Wasze sukcesy, cieszę się z nich tak jak ze swoich własnych :) I za każdym razem jestem z Was baaardzo dumna, zwłaszcza wtedy kiedy pomimo zmęczenia wstajecie o świcie, żeby zdążyć na 6.30 na jogę ;) Generalnie wyjazd na pewno był udany. Jeden z uczestników, który jechał z nami pierwszy raz skomentował, że „Dużo jeździ po świecie i z różnymi ludźmi, ale tak zgranej i fajnej ekipy to jeszcze nigdy nie widział” I niech tak zostanie. Mam nadzieję, że już wkrótce spotkamy się w tym samym gronie (lub w większym) już w październiku na słonecznej Malcie.
Do zobaczenia 
Miss Joga






Zdjęcia: Adam Garbiński - Dziękuję, są cudne.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza