wtorek, 29 września 2015

SŁABOŚCI


Jakiś czas temu pisałam o tym, że każdy ma asany, które bardzo lubi, robi je wręcz idealnie i takie, które są jego pięta Achillesową i wtedy tylko słychać na sali „Jak ja tego nie cierpię” ;) Brzmi znajomo? Najczęściej w takich przypadkach sugeruję, aby zacząć praktykować daną pozycję ( lub całą jej grupę) w miarę regularnie i zmienić do niej po prostu nastawienie. Ustrasana którą widzisz na zdjęciu, była moim koszmarem. Po wyjściu z niej czułam lędźwie, nie mogłam sięgnąć dłońmi do stóp i generalnie hitu nie było. Potem sobie wmówiłam, że Wielbłąd wymiata i zaczęłam go ćwiczyć minimum 3 razy w tygodniu. Wczoraj pierwszy raz odważyłam się go sfotografować, ponieważ zazwyczaj  zwalał mnie z nóg, ale tylko fizycznie ;) Tym razem było inaczej. Uda już nie paliły, nie czułam dolnych pleców, tylko przyjemne rozciąganie przodu ciała i pracę między łopatkami. Pomimo, że wcześniej rozumiałam na czym polega ta pozycja, moje ciało potrzebowało dłuższej chwili, aby ją zrobić poprawnie. I wiesz co, wcale się tego nie wstydzę. Każdy ma swoje słabości - Ty, ja, Barack Obama. To czego nauczyłam się na jodze, to aby z nimi nie walczyć, tylko je zaakceptować i „use it carefully” a wtedy ani się obejrzysz i same znikną…
Serdeczności
Miss Joga
MOTTO NA DZIŚ:„Słabość to nie wada. Wszyscy mają słabsze chwile”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz