środa, 19 sierpnia 2015

Z TYTANU

Czasami spotykam ludzi na zajęciach, którzy mają bardzo smutne oczy. Nie trzeba być wróżką, aby dostrzec, że przechodzą  trudny okres w swoim życiu. Czas mija i potem znowu wchodzą na sale uśmiechnięci, silniejsi i pogodni.… 
I tutaj się zacięłam. Próbuję napisać ten post już od wczoraj, ale jak go czytam to nijak mi się on nie klei. Moja mama właśnie przechodzi operację, mój ukochany pies był wczoraj operowany na cito, moja przyjaciółka kilka dni temu, a bardzo bliska ciocia ma skierowanie do szpitala już od 2 tygodni, ale z uwagi na zaawansowany wiek nie chce tam iść. Hmmm…delikatnie mówiąc troszku smutno i niemrawo. Teoretycznie mogłoby być gorzej, więc powinnam stwierdzić, że nie jest źle, bo wszyscy żyją. W praktyce jednak podświadomie jak mantrę powtarzam 100 razy dziennie „Będzie dobrze, będzie dobrze” taka chyba już ludzka natura, iż w niektórych sytuacjach tylko wiara nam pozostaje i jakoś sprowadza nas do pionu. Mam wrażenie, że ulotne chwile jakie mamy z bliskimi bardziej doceniamy gdy dzieje się coś niedobrego. Taki oczywisty wydaje się fakt, że będą oni z nami zawsze i wszędzie, i nic złego nie może im się przytrafić. Aż do momentu kiedy przychodzi nagle strzał znikąd a my nawet nie mamy czasu na podniesienie gardy. Osobiście wierzę, że co mnie nie zabije to mnie wzmocni, więc koniec końców powinnam mieć już chyba wstawki z tytanu ;) Zakładam, iż nieustanny optymizm i pozytywne nastawienie może być tutaj całkiem rozsądnym rozwiązaniem, ponieważ alternatywnie czeka mnie tylko płacz i depresja. Dlatego na przekór przeciwnościom losu nie poddaję się, idę cały czas do przodu i czekam, aż znowu zaświeci dla mnie słońce…

Życzę Wam dzisiaj dużo słońca i kontaktu z najbliższymi
Miss Joga
Zdjęcie: Justyna Pyda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz