czwartek, 20 sierpnia 2015

NA DACHU

Dziękuję za wszystkie maile i ciepłe komentarze, które od Was dostałam w związku z wczorajszym postem. Od razu lżej zrobiło mi się na sercu po tak dużej i pozytywnej dawce energii. Powoli wracam do formy co widać na załączonym obrazku ;) Ostatnio przypadkiem zauważyłam możliwość wejścia na dach, strój troszku nie sprzyjał okolicznościom, ale Virabhadrasana III  z rękami w PAŚCIMA NAMASKARASANIE wyszła mam nadzieję poprawnie :) Apropo’s… Dzięki uprzejmości Dylan Werner Yoga zamieszczam jego zdjęcie, które uważam za zapierające dech w piersiach. Pomijam  fakt pięknej panoramy, czy ciekawej asany, ale warta podkreślenia jest jego odwaga i niezachwiana wiara we własne możliwości. Niektórzy pytają „Czy to jest jeszcze joga?” 
Moim zdaniem zdecydowanie tak! Jaka jest różnica między robieniem zdjęć na plaży, katamaranie, w samochodzie czy na dachu?  Kto może oceniać gdzie wolno czy powinno się praktykować a gdzie absolutnie nie? Ja nie odważyłabym się na takie sugestie zwłaszcza, iż zawsze powtarzam, że jedyne ograniczenia jakie mamy, samy sobie stawiamy i są one tylko w naszym umyśle. Oprócz aspektu perfekcji w jego wykonaniu, chapeau bas dla fantazji i finezji. Myślę, że każdy z nas ma własny Sky Tower do którego dąży nie tylko na ścieżce jogi, ale i w życiu prywatnym. Miło jest widzieć, jak szczyty osiągają inni, ponieważ są oni żywym dowodem na fakt, iż  często niemożliwe staje się możliwym :)
Miłego wieczoru

Miss Joga

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza