środa, 17 czerwca 2015

REFLEKSJA

Wczoraj kiedy jechałam na jogę, nagle ciężarówka uderzyła z całej siły w motocykl, który jechał 2 metry przede mną. Jego kierowca dosłownie wyleciał w powietrze jak na filmach, zatrzymałam się i pobiegłam do niego co sił w nogach, na szczęście jeszcze żył… Po całym zamieszaniu jakie potem miało miejsce kiedy wsiadałam z powrotem do auta i emocje zaczęły opadać zaczęłam analizować całą sytuację. Co by
było gdybym to ja była na jego miejscu, jak wtedy wyglądałoby (lub nie) moje życie, czy czegoś bym żałowała? Pierwsze myśli były o dzieci, o bliskich, o jeszcze niezrealizowane plany czy niedokończone projekty, dalej pomyślałam o bezsensownych sporach i o nic nie znaczących nieporozumieniach, które nam się czasami zdarzają a w obliczu ewentualnej tragedii stają się niczym, zupełnie niczym. Zastanawiałam się czy chciałabym coś komuś jeszcze powiedzieć, wyjaśnić, może wybaczyć a może zwrócić honor lub po prostu przyznać rację. Nie wiem jak Ty, ale ja myślę, że w życiu warto mieć zawsze czystą sytuację i czyste sumienie. Nie znamy dnia ani godziny a „licho nie śpi”. To co możemy zrobić, to starać się przeżyć życie w zgodzie ze sobą i z najbliższymi, oraz spełniać po kolei nasze marzenia. W obliczu końca i tak cała reszta nie będzie miała dla nas większego znaczenia. W końcu dojechałam bezpiecznie na jogę, robiliśmy mostki ze stania i przygotowania do Skorpiona. Niby nic się nie zmieniło, ale refleksja jednak została. Pierwotnie miał być inny post tylko tak czasami bywa, że nie zawsze można wszystko zaplanować…
MOTTO NA DZIŚ:„Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co się trafi”

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza